Dvalishvili vs O’Malley 2 – co wydarzy się tym razem?
W zeszłym tygodniu UFC oficjalnie ogłosiło rewanżowy pojedynek o pas kategorii koguciej pomiędzy obecnym mistrzem Merabem Dvalishvilim, a byłym championem Seanem O’Malleyem.
Walka ta odbędzie się 8 czerwca podczas gali UFC 316 w Newark, ale ja już teraz postaram się jak najlepiej przyjrzeć się temu zestawieniu.
Gruzin oraz Amerykanin pierwszy raz mierzyli się we wrześniu ubiegłego roku. Suga stracił pas po jednogłośnej decyzji sędziów, a bezpośrednio po niej mogło pojawiać się wiele głosów, że szybki rewanż nie jest czymś co fani chcą oglądać. O’Malleya od tamtego momentu nie widzieliśmy w oktagonie i szczerze mówiąc może to być jeden z najważniejszych argumentów, które stoją w tym starciu za jego rywalem.
Merab Dvalishvili to obecnie jeden z najlepszych zawodników bez podziału na kategorie wagowe, a jego rekord, a raczej nazwiska znajdujące się w nim robią wrażenie. The Machine od 2022 nieustannie mierzy się z absolutnie topowymi zawodnikami i co najważniejsze – dominuje ich. Od tego czasu pokonywał on Jose Aldo, Petra Yana, Henry’ego Cejudo, Seana O’Malleya oraz Umara Nurmagomedova. Jest to z całą pewnością najlepszy resume ze wszystkich aktywnych zawodników UFC. To po prostu robi wrażenie. Dvalishvili to zapaśnik narzucający stałą presję na swoich rywalach. Żelazne cardio i ogromna pewność siebie to obecnie jego 2 największe atuty. Został już sprawdzony pod kątem zapasów przez najlepszych możliwych przeciwników, a teraz wróci do walki ze strikerem, którego już raz bez wiekssych problemów rozjechał.
Sean O’Malley to topowa amerykańska gwiazda UFC. Jego kariera jest jednak bardzo odmienna od tej Gruzina. Suga od początkowy był kreowany na przyszłą gwiazdę federacji. Jego styl walki i umiejętności sprawiały, że można było w nim upatrywać nowego Conora McGregora (co najlepsze to Sean z tej dwójki zawodników obrobił swój pas mistrzowski). Jego pierwsza bardzo dużo walka miała miejsce w 2022 gdy wszedł do klatki z byłym mistrzem Petrem Yanem. Wtedy to po bardzo wyrównanej walce (część osób do teraz nie zgadza się z werdyktem sędziowskim) pokonał on Rosjanina i zapewnił sobie miejsce w absolutnym szczycie rankingu kategorii koguciej. Już w kolejnej walce zrobił on coś co nie udało się wspomnianemu Yanowi, otóż pokonał Aljamaina Sterlinga. Tak właśnie Suga został mistrzem i trzymał pas do momentu walki z Merabem (w międzyczasie obrobił pas z Chito Verą).
Teraz, rok od ich pierwszej walki predykcje będą na pewno inne. Moim zdaniem dużo bardziej brutalne dla byłego mistrza. Wtedy był on faworytem bukmacherów (kursy ok. 1,7 na Seana i 2,1 na Meraba), teraz sytuacja jest zgoła inna (kursy ok. 1,4 na Meraba i 2,9 na Seana). Oczywiście nie można tutaj skreślać O’Malleya. Jeśli obecnie ktoś ma go pokonać to chyba właśnie Suga dysponuje najlepszymi ku temu narzędziami, ale najpewniejszy scenariusz to wygrana obecnego mistrza przez decyzję. Merab po wygranej nad Umarem jeszcze bardziej zbudował pewność siebie, wygrana nad prawdopodobnie najbardziej kompletnym zawodnikiem tej dywizji to olbrzymi zastrzyk pozytywnej energii. Wrócić należy też do tej dłuższej nieobecności O’Malleya, naprawdę moim zdaniem jeśli nie było natychmiastowego rewanżu to po ostatniej porażce UFC powinno zorganizować mu walkę na odbudowanie się. Tego nie zobaczyliśmy i już 8 czerwca możemy zobaczyć powtórkę z rozrywki – Merab przez 5 rund zajeżdża Seana.