Damian Mieczkowski dla mwmma.pl przed KSW 116: „Przygotowuję się mądrzej. Liczy się jakość, nie ilość”
Już 14 marca podczas gali XTB KSW 116 do klatki ponownie wejdzie Damian Mieczkowski, który zmierzy się z Maksymilianem Kowalskim w kategorii średniej.
Reprezentant Berserker’s Team Kołobrzeg i Gołota MMA Team wraca po trudnych doświadczeniach. Poważnej kontuzji ręki oraz porażce w ostatnim pojedynku. Jak sam przyznaje, ostatnie miesiące były dla niego czasem ważnych zmian w podejściu do treningu, regeneracji i przygotowań mentalnych.
O kulisach przygotowań do walki, wnioskach z poprzednich starć oraz o tym, jaką wersję siebie chce pokazać kibicom w klatce, z zawodnikiem porozmawiał Mateusz Polak dla mwmma.pl.
Mateusz: Cześć Damian, już niedługo wrócisz do klatki na KSW 116. Jak się czujesz przed tym pojedynkiem i na jakim etapie przygotowań obecnie jesteś?
Damian: Cześć. Obecnie jestem na etapie redukcji wagi, procesu hydrolizy oraz elementów taktycznych pod okiem trenera Jarosława , także wszystko idzie zgodnie z moją myślą. Waga również bardzo ładnie schodzi, więc nie mogę doczekać się soboty.

Mateusz: Ostatni raz widzieliśmy Cię w akcji na gali KSW 104 w starciu z Bartoszem Kurkiem. Jak z perspektywy czasu oceniasz tamtą walkę?
Damian: Z perspektywy czasu tamta walka wbrew pozorom dała mi bardzo dużo mimo, że przegrałem przed czasem. Nowe spojrzenie na formę przygotowań i była to dla mnie jeszcze większa motywacja. Uważam, że wyciągnąłem z niej odpowiednie wnioski. Do moich przygotowań wprowadziłem elementy, które już dawno powinny się tam znaleźć.

Mateusz: Wcześniej w pojedynku z Davidem Hošekiem doznałeś poważnej kontuzji ręki. Jak trudny był dla Ciebie okres rekonwalescencji i powrotu do treningów?
Damian: Kontuzja, której doznałem w pojedynku z Davidem Hošekiem przytrafiła się w pierwszym uderzeniu. Nie wiem była to 4 lub 5 sekunda walki, ale starałem się walczyć z tą ręką, mimo że ona cały czas pękała. Troszeczkę mnie to wytrąciło z koncentracji. Kontuzja wydawała się dość poważna, a na sorze w Gorzowie doktor zakończył moją karierę. Jednak ja byłem spokojny o to że wrócę.
Tutaj naprawdę wielki ukłon z mojej strony i wielkie podziękowania dla doktora, ortopedy Grzegorza Janusa, który wykonał naprawdę dobrą robotę i ta ręka wróciła do normalności. Podziękowania lecą również do mojego trenera od przygotowania motorycznego i fizjoterapeuty Pana Jacka Kubickiego, który zaopiekował się mną w procesie rekonwalescencji, obudował mi tą rękę, wzmacnialiśmy ją. Także na dzień dzisiejszy nie czuję żadnego dyskomfortu związanego z tamtą kontuzją.
Mateusz: Czy ta kontuzja zmieniła coś w Twoim podejściu do treningów, regeneracji lub przygotowań do walk?
Damian: Tamta kontuzja jeszcze nie zmieniła. Byłem upartym osłem. Moje podejście zmieniła porażka z Bartkiem Kurkiem. Przede wszystkim do procesu rehabilitacji, dbania o układ nerwowy , ale też stawiam taki duży plusik przy porażce z Davidem, bo zacząłem współpracę z trenerem mentalnym Piotrem Matulką. Skupiłem się bardziej na dbaniu o swój procesor, czyli o swoją głowę i tutaj zarówno ta porażka, jak i z Kurkiem dużo wniosły w nowy proces przygotowań.

W końcu przygotowuję się mądrze, zrozumiałem że liczy się nie ilość, a jakość. Nie musi być 12/13 jednostek treningowych w tygodniu i prześciganie się z chłopakami. Robienie treningów w ilości 3 jednostki dziennie. Wiesz ja robiłem treningi nawet o 5 rano, treningi parterowe, potem jechałem na obóz, wracałem i wchodził trening na macie lub motoryczny. Było tego zbyt wiele, układ nerwowy był w złym stanie, przez co koncentracja oraz przegląd pola walki był słaby, nie ma co o tym więcej mówić.
Mateusz: W swojej karierze stoczyłeś już kilka walk w KSW. Jak oceniasz swój dotychczasowy rozwój w tej organizacji?
Damian: Tak to będzie moja 4 walka dla tej organizacji i zawsze powtarzałem, że jest to spełnienie moich marzeń. Do pierwszej walki wszedłem zdeterminowany i ten procesor działał tak jak trzeba. Byłem twardy, nieustępliwy i realizowałem plan taktyczny. Tak patrząc przez pryzmat czasu i pozostałych walk to teraz jestem innym zawodnikiem. Dość mocno rozwinąłem praktycznie każdy aspekt płaszczyzny jeśli chodzi o MMA. To jest wielka zasługa trenera Jarosława, który po prostu pokazał i wyszkolił mnie. Bardzo dużo przerabiamy elementów pod MMA. Strikte takich, które się sprawdzają i są dostosowane tylko i wyłącznie pod MMA.

Mateusz: Twoje zwycięstwo z Borysem Dzikowskim było bardzo ważnym momentem na początku Twojej przygody z KSW. Jak wspominasz tamten pojedynek?
Damian: Zwycięstwo z Borysem było dla mnie bardzo ważne, ponieważ byłem drugim underdogiem na karcie. Tak naprawdę nikt mnie nie znał, więc byłem skreślany praktycznie przez wszystkich poza moimi bliskimi i trenerami, którzy wierzyli we mnie. No i przede wszystkim pokazałem to, że walka dla tak dużej organizacji jaką jest KSW nie paraliżuje mnie. Tak duża widownia, telewizja , światło reflektorów nakręca mnie jeszcze bardziej i potrafię się odnaleźć w tak wielkim wydarzeniu. Przede wszystkim udowodniła mi, że tyle lat ciężkiej pracy, bo ja trenuję około 20/21 lat sporty walki i jestem w stanie piąć się na szczyt, rywalizując z najlepszymi.
Mateusz: Reprezentujesz Berserker’s Team Kołobrzeg. Jak wygląda codzienna praca treningowa w klubie, w którym trenujesz i kto najbardziej pomaga Ci się rozwijać jako zawodnikowi?
Damian: Reprezentuję Berserker’s Team Kołobrzeg i Gołota MMA Team. W klubie w Kołobrzegu nie byłem już dawno z prostych, prozaicznych przyczyn, jest to klub parterowy, więc ja nawiązałem współpracę z Jarkiem Szczepańskim i mamy znakomitą ekipę, bardzo mocnych zawodników. Seweryn Mańkowski, Michał Szczepański, Marcin Budnik i wielu utalentowanych zawodników, którzy biją się w semi-pro, wygrywają. Przyjeżdżają do nas też chłopaki z innym miast, Białogardu, Koszalina, więc tak naprawdę rozwijamy się z tygodnia na tydzień, w bardzo szybkim tempie.‘


Mateusz: Na KSW 116 zmierzysz się z Maksymilianem Kowalskim. Jak oceniasz swojego najbliższego rywala?
Damian: Na temat mojego rywala nie będę się wypowiadał, zostawię to wszystko dla siebie. Jestem skupiony na swojej robocie i wszystko zweryfikuje klatka.

Mateusz: Analizując walki swojego przeciwnika, czy widzisz elementy, które mogą odegrać kluczową rolę w pojedynku z nim?
Damian: Przede wszystkim będę realizował plan taktyczny. Jeżeli ten plan taktyczny będzie wdrożony i będę robił to co na sparingach, zadaniówkach to nie ma dla mnie znaczenia, czy będzie to zwycięstwo przed czasem, czy na punkty. Liczy się tylko efekt końcowy.
Mateusz: Jakie elementy swojego stylu walki uważasz obecnie za największy atut?
Damian: Uważam siebie za zawodnika wszechstronnego, więc moja odpowiedź to wszechstronność.
Mateusz: Nad jakimi aspektami MMA pracujesz teraz najmocniej, aby stać się jeszcze bardziej kompletnym zawodnikiem?
Damian: Już od paru lat bardzo mocno pracujemy nad zapasami. Nad typową grą MMA, czyli wdrożeniem wszystkich technik, płaszczyzn tak żeby to się zazębiało. Bo ktoś może być bardzo dobrym zapaśnikiem, judoką, jiu-jitsu, kickbokserem. My pracujemy nad tym, aby to był jeden kolektyw, aby wszystko się zazębiało.
Mateusz: Jak oceniasz poziom kategorii średniej w KSW? Czy Twoim zdaniem to jedna z najmocniejszych dywizji w organizacji?
Damian: Uważam, że kategoria do 84 kg jest najmocniejsza w organizacji KSW.
Mateusz: Czy masz w głowie konkretnych zawodników z tej kategorii wagowej, z którymi w przyszłości chciałbyś się zmierzyć? Oczywiście jeśli uda Ci się pokonać najbliższego przeciwnika?
Damian: Jest jeden dżentelmen, z którym chciałbym się bardzo zmierzyć. Oczywiście po pokonaniu Maksa, ale nie myślę o tym teraz. Skupiam się tylko i wyłącznie na robocie, którą mam do wykonania w sobotę. Natomiast jeśli ktoś umie połączyć kropki to będzie wiedział o jaką walkę, gdzieś tam zabiegałem.
Mateusz: Na zakończenie jakiego Damiana Mieczkowskiego zobaczą kibice 14 marca w klatce i czego mogą spodziewać się po Twoim występie?
Damian: Spodziewajcie się Damiana Mieczkowskiego w najlepszej swojej wersji. Skutecznego, zdeterminowanego i przede wszystkim bezwzględnego.
Mateusz: Dziękuję za udzielenie wywiadu i poświęcenie cennego czasu. Życzę Ci powodzenia w karierze sportowej, jak i w życiu osobistym. Trzymam kciuki za kolejne zwycięstwo!
Damian: Dzięki śliczne, pozdrawiam serdecznie.