Muhammad Saidov szczerze po wygranej na UFC Abu Dhabi: „Nie chcę jeszcze trafiać do Top 10”
W świecie MMA, gdzie niemal każdy zawodnik domaga się walk o pas i starć z największymi gwiazdami, postawa Muhammada Saidova wywołuje spore zaskoczenie.
Reprezentant Tadżykistanu po kolejnym mocnym występie i wygranej na gali UFC w Abu Zabi zaskoczył dziennikarzy.
Zamiast wywoływać do tablicy ścisłą czołówkę dywizji, Saidov wprost przyznał po walce, że nie chce obecnie trafiać do czołowej dziesiątki rankingu. Jak sam wytłumaczył, po prostu nie czuje się jeszcze gotowy na tak wysoki poziom rywalizacji.
„Nie chcę na ten moment być w Top 10. Po prostu czuję, że nie jestem jeszcze gotowy na ten poziom konkurencji.”
Taka postawa to rzadkość na dzisiejszej scenie sportów walki, gdzie pojęcie marketingu i wywoływania rywali często przesłania chłodną ocenę sportową.
Khabib Nurmagomedov zachwycony pogromcą Damiana Rzepeckiego: „Sparingi z Makhachevem przykuły moją uwagę”
Decyzja Saidova pokazuje ogromną dojrzałość sportową. Wielu młodych i niepokonanych zawodników rzuconych zbyt szybko na głęboką wodę z czołowymi graczami dywizji płaciło za to bolesnymi porażkami, które na lata wyhamowywały ich kariery.
Saidov chce ewidentnie uniknąć tego błędu. Zamiast szukać drogi na skróty, woli krok po kroku zbierać doświadczenie w klatce. Rozwijać swoje umiejętności i budować pewność siebie z przeciwnikami dostosowanymi do jego aktualnego etapu kariery.
Władze UFC z pewnością docenią takie podejście. Zamiast ryzykować walkę z absolutną czołówką, Saidov w kolejnym starciu dostanie zapewne rywala z zaplecza rankingu lub doświadczonego weterana. Pozwoli mu to wypracować jeszcze lepszą formę bez nakładania na siebie zbędnej presji.