„Taki język pasuje do freak fightów, a nie do sportu zawodowego” – mówi Ewelina Woźniak o komentarzu podczas gali, stanie zdrowia i chęci rewanżu
https://www.facebook.com/ewelinawozniakmma
Podczas sobotniej gali XTB KSW 116 w Gorzowie Wielkopolskim, Ewelina Woźniak (10-4) przegrała przez poddanie w drugiej rundzie z Evą Dourthe (10-7).
Już w pierwszej rundzie Polka doznała poważnego urazu mostka, przez co przez kilka dni przebywała w szpitalu.
Reprezentantka ANKOS MMA podzieliła się na Facebooku szczegółami kontuzji, stanem zdrowia oraz swoim stanowiskiem w sprawie komentarza Mariana Ziółkowskiego podczas transmisji. Woźniak wyraziła też chęć rewanżu z Francuzką:
„Wyszłam ze szpitala i powoli wracam do siebie.
Podczas walki doznałam poważnego urazu – uszkodzenia mostka oraz krwiaka w śródpiersiu z krwawieniem do opłucnej. Doprowadziło to do zaburzeń oddechowych i niedotlenienia. Z opłucnej ściągnięto prawie litr płynu z krwią.
Kontuzji doznałam już na początku pojedynku. Wywołała paraliżujący ból i sprawiła, że nie mogłam swobodnie oddychać. Od tej chwili walczyłam nie tylko z przeciwniczką, ale przede wszystkim z własnym ciałem. Mimo to nie wycofałam się i walczyłam do końca.
Biorę pełną odpowiedzialność za decyzję o kontynuowaniu starcia. Mój narożnik nie miał pełnej wiedzy o skali urazu – to ja chciałam walczyć dalej i była to moja suwerenna decyzja.
Dzięki zaangażowaniu lekarzy udało się uniknąć operacji otwierania mostka i tamowania krwotoku. Bardzo dziękuję całemu personelowi za opiekę.
Przyjmuję przeprosiny komentatora, jednak to, co padło podczas transmisji, było poniżej jakichkolwiek standardów. Taki język pasuje do freak fightów, a nie do sportu zawodowego.
Odnosząc się do komentarza o rzęsach – to nie był problem estetyczny, lecz fizjologiczna reakcja organizmu na niedotlenienie: mrugałam, próbując złapać ostrość obrazu, ponieważ troiło mi się w oczach.
Chciałabym wrócić do tej walki i stoczyć rewanż w pełni sił.
Dziękuję za wszystkie Wasze wiadomości i wsparcie.”