Tysiące fanów śledziło galę PRIME 13 oczekując spektakularnych pojedynków, ale nikt nie spodziewał się, że jedna z największych gwiazd wieczoru wyjdzie do oktagonu z… kawałkiem szkła w pięcie! Taazy nie tylko stanął naprzeciw rywala w pełnym świetle jupiterów – on zrobił to, walcząc z przenikliwym bólem przy każdym kroku.

„W środę byłem w klapkach i wbiło mi się szkło w piętę… Przed walką musiałem dwa razy zaje**ć odblok. Muszę iść do chirurga, żeby mi to wyjął. Nie mogłem chodzić, ale jakoś do tej walki wyszedłem – tak mnie napierdzielało.”* – wyznał po wszystkim niepokonany freak‑fighter Taazy.

Freak‑fighty przyciągają publiczność kontrowersją, lecz takiej dawki determinacji i poświęcenia nie widzi się często nawet w zawodowym sporcie. Każdy krok po macie wrzynał w nerwy niczym żyletka; mimo tego Taazy:

dominuje w stójce, prezentując firmową agresję i timing, jakby nic mu nie dolegało,

wytrzymuje pełne tempo uderzeń i kopnięć przeciwnika, choć każde oparcie stopy o matę to katorga,

dopisuje kolejne zwycięstwo do nieskazitelnego bilansu i pozostaje niepokonany w freakowej klatce PRIME!

Lekarze nie mają wątpliwości – konieczny jest zabieg chirurgiczny. Odłamek szkła prawdopodobnie usadowił się w tkance na tyle głęboko, że zwykłe opatrunki nie wystarczą. Ryzyko? Zakażenie, uszkodzenie ścięgien, a w skrajnym wypadku długa rehabilitacja.

„Nie chce mi się siedzieć na L4, ale muszę to wyjąć, bo inaczej rozwalę sobie nogę całkowicie. Jak tylko lekarz pozwoli, wracam do treningów – nie zatrzyma mnie kawałek szkła!” – zapewnia fighter.

Dodaj komentarz